środa, 3 lutego 2016

"Powiedział Bartek, że dziś Tłusty Czwartek"

Dziś ostatni czwartek karnawału, święto łasuchów, podczas którego dozwolone jest zajadanie się smakołykami, a każdy powinien zjeść przynajmniej jednego pączka (według ludowego przesądu ten, kto nie dopełni słodkiego obowiązku, musi liczyć się z przykrymi konsekwencjami przez resztę życia). Smażony przysmak jednoznacznie kojarzy się ze świętem; inne spożywane w tym dniu łakocie to faworki, zajada się także tłuste mięsa i pije alkohole.

Tradycja tłustoczwartkowa wywodzi się z czasów pogańskich. Wtedy wiązała się ona ze świętowaniem końca zimy. W tradycji chrześcijańskiej pojawił się nowy wymiar - Tłusty Czwartek i ostatki pozwalają "wyszumieć się" przed Wielkim Postem, czasem pokuty i umartwienia przed okresem wielkanocnym.

Z obchodami Tłustego Czwartku wiąże się małopolska legenda z XVII wieku. W dzień ten miał umrzeć zły burmistrz Combr, a świętowanie wiązano z radością kramiarek, które ten uciskał; istniał zwyczaj zaczepiania mężczyzn i zmuszania ich do "zapłaty" za grzechy burmistrza - był nią taniec z zaczepiającą lub oddanie jej części garderoby. Z kolei w XIX w. w Radomskiem wędrowano z kukłą wyobrażającą "mięsopusta" i wypraszano datki od panien.

Tak o święcie tym pisał etnograf Zygmunt Gloger: Tłusty czwartek jest dniem uprzywilejowanym u Polaków do biesiad zapustnych, na których muszą być u zamożniejszych pączki i chrust, czyli faworki, chruścik, a u ludu reczuchy, pampuchy

Tłusty Czwartek świętuje się także w innych krajach, m.in. w Grecji (gdzie kluczową rolę odgrywa grillowanie) i Niemczech.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza